Serwis Motoryzacyjny


Wydawca
PISKP
tel. (22) 811 26 06, redakcja@piskp.pl
fb


Czy cena palladu ma jakiś związek z pracą diagnosty SKP? Ma i to nierzadko z przykrymi konsekwencjami dla diagnosty. Na początek kilka słów o palladzie. Pallad to czwarty, po złocie, srebrze i platynie metal, który znajduje szerokie zastosowania na rynku inwestycyjnym, a przede wszystkim w przemyśle motoryzacyjnym, gdzie jest wykorzystywany w katalizatorach. Zawartość palladu w katalizatorze nie jest wysoka, w przeciwieństwie do jego ceny. Pallad jest dziś wart 10 razy więcej niż dekadę temu i przebił ostatnio barierę 3000 dolarów za uncję. Ma to swoje konsekwencje. Prawdziwą plagą stała się bowiem kradzież katalizatorów i to nie tylko w Polsce! Szczególnie poszukiwane przez złodziei są katalizatory w starszych autach wyższej klasy oraz w hybrydach. W tych pierwszych, ponieważ mają grubsze warstwy aktywnych metali, w tych drugich, ponieważ są mniej obciążone pracą, a to oznacza lepszy ich stan i większy zarobek dla złodziei. Przewiduje się, że dzięki wysokim cenom producenci samochodów znajdą większą motywację, aby przejść na tańszą platynę czy inne alternatywy. Jednak samo przekształcenie fabryk dla zastąpienia palladu jest kosztowne, a ponadto zmiana zajmie prawie 2 lata. Czy będzie się to opłacało w dobie nadchodzącej elektromobilności? Nie można mieć złudzeń. Póki co, nie ma sposobu na zabezpieczenie się przed kradzieżą katalizatora. W najgorszej sytuacji są właściciele starszych aut, gdzie montaż nowego katalizatora zbliża się do wartości auta. Dlatego do SKP będą przyjeżdżały coraz częściej samochody bez katalizatora i coraz częściej będzie dochodziło do prób nacisku na pozytywny wynik badania. I na to liczą przestępcy, którzy najpierw wyłudzają poświadczenie nieprawdy, a później szantażują diagnostów, że złożą doniesienie o popełnieniu przestępstwa. O tym procederze pisaliśmy szerzej w poprzednim numerze. Przypominania, jak i ostrożności nigdy nie za wiele.

Zapraszam do lektury numeru

Krzysztof Trzeciak

Choć mogłoby się wydawać, że wiedza o przebiegu realizacji zlecenia naprawy jest powszechna, to jednak warto przybliżyć sobie czynniki, które mogą pomóc w prawidłowym wykonaniu naprawy. Porady zamieszczone poniżej zostały napisane na podstawie praktycznych doświadczeń uzyskanych zarówno podczas mojej pracy w autoryzowanym serwisie, jak i we własnym warsztacie. Proces realizacji zlecenia naprawy można podzielić na kilka etapów. Każdy z nich autor omówił osobno, dzieląc je na: przyjęcie pojazdu do warsztatu, diagnostyka, współpraca z klientem, naprawa.

W Polsce zaczęły ostatnio działać grupy przestępcze, które podstawiają do badań niesprawne auto, a potem wyłudzają poświadczenie nieprawdy i szantażują diagnostów, że złożą doniesienie o popełnieniu przestępstwa, jeśli diagnosta nie zapłaci im odpowiedniego haraczu. Artykuł ma być przestrogą dla diagnostów i skłonić ich do wyciągnięcia dla siebie wniosków, by móc uchronić się przed konsekwencjami działania osób nieuczciwych. Autor podaje również wskazówki, jak chronić się przed taką praktyką i co zrobić, jeśli diagnosta padł już ofiarą oszustów.

Badanie skuteczności i równomierności działania układów hamulcowych odbywa się za pomocą opóźnieniomierza wyłącznie w przypadku, gdy cechy konstrukcyjne pojazdu uniemożliwiają przeprowadzenie badania na rolkach hamulcowych bądź na płycie najazdowej. Mowa jest tutaj zarówno o pojazdach, którymi nie można wjechać na rolki, a także o pojazdach np. z napędem 4x4, gdy linia diagnostyczna nie jest to tego typu pojazdów przystosowana. Badanie opóźnieniomierzem nie jest skomplikowane, ale z racji tego, że jest nieczęsto wykonywane, wymaga przypomnienia podstawowych zasad. Więcej na ten temat w artykule.

Temat jednorzędowych tablic rejestracyjnych o pomniejszonych wymiarach był już wielokrotnie poruszany na łamach miesięcznika. Tego typu tablice zostały wprowadzone z myślą o właścicielach pojazdów pochodzących np. z USA , czy Japonii, które mają mniejsze wymiar y miejsca konstrukcyjnie przeznaczonego do umieszczenia tablicy rejestracyjnej, co z kolei uniemożliwia zamontowanie tam tradycyjnych tablic o zwykłych wymiarach. Z różnych przyczyn małe tablice stały się obiektem pożądania właścicieli pojazdów, które mają pełnowymiarowe miejsce do umieszczenia zwykłych tablic. Ustawodawca nie przewidział żadnego mechanizmu blokującego przy wydawaniu małych tablic wierząc, że o małe tablice będą wnioskowali tylko Ci, którzy ich rzeczywiście potrzebują. Stało się jednak inaczej i pojawił się także problem. Podczas okresowego badania technicznego nie było podstaw do wyniku negatywnego w przypadku zamontowania małych tablic w zwykłym miejscu. Z ostrożności wielu diagnostów wpisywało do zaświadczenia o przeprowadzonym badaniu technicznym w takiej sytuacji usterkę drobną. Czy takie działanie jest poprawne? Jakie stanowisko w tej sprawie zajęło Ministerstwo Infrastruktury? Odpowiedź w artykule

Podkategorie





Aktualności





Sosnowski

MTSP





SiteLock