Mimo że nie trzeba już u nas ze sobą wozić dowodu rejestracyjnego auta, to jednak podczas badania technicznego w SKP nadal musimy okazywać ten dokument w postaci papierowej. Nadal też trzeba osobiście odebrać nowy dowód rejestracyjny, chociaż wniosek o jego wydanie (np. z powodu zgubienia) złożymy przez internet. Wydaje się być to uciążliwością łatwą do usunięcia. Takie maksymalne uproszczenie procedur rejestracji pojazdów wprowadziła 9 lat temu Francja, co ostatnio zakończyło się gigantyczną aferą. Państwowi kontrolerzy wskazali, że ponad 1 mln pojazdów mogło być zarejestrowanych nielegalnie przez sieć fikcyjnych firm. W 2017 r. rezygnowano z okienek w prefekturach; zamiast tego proces był całkowicie cyfrowy za pośrednictwem Systemu Rejestracji Pojazdów (SIV). Dostęp do SIV uzyskały warsztaty, dealerzy, a także dziesiątki tysięcy podmiotów prywatnych, często fikcyjnych. W efekcie na drogach pojawiły się pojazdy, których formalny właściciel stawał się trudny do ustalenia. Problem nie kończył się na samym omijaniu podatków VAT, od emisji spalin, czy podatków regionalnych. Wadliwe dane w rejestrze utrudniały egzekwowanie mandatów, opłat drogowych i kar parkingowych, czy kar za brak badania technicznego. Tylko w latach 2022-2024 straty państwa z tego tytułu oszacowano na ponad 550 mln euro. Brak możliwości identyfikacji właściciela miał również bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo. Pojazdy mogły być ponownie dopuszczone do ruchu bez ważnego badania technicznego, powypadkowe lub niebezpieczne. Dopiero w maju 2025 r. ogłoszono we Francji plan działań mających poprawić sytuację. Cyfryzacja usług publicznych jest logiczną ewolucją. Jednak sprawa ta rodzi kluczowe pytanie: co zrobić, aby uproszczenie procedur administracyjnych nie odbyło się kosztem bezpieczeństwa i przejrzystości? Uczenie się na błędach innych, to najszybsza droga do unikania kosztownych porażek.
Zapraszam do lektury numeru
Krzysztof Trzeciak


